Dla Arthura Vichot tegoroczny wyścig Paryż - Nicea był jednym z najbardziej udanych w karierze. Kolarz grupy FDJ wygrał ostatni etap a przede wszystkim zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej tej imprezy. Dla Francuza to bardzo ważne wydarzenie w jego sportowym życiu i jest bardzo dumny ze swoich osiągnięć.
Nie mógłbym prosić o więcej - powiedział rozradowany Vichot. To wspaniałe uczucie po raz pierwszy wygrywać w koszulce mistrza Francji. To przede wszystkim owoc ciężkiej pracy moich kolegów z drużyny, którzy przez cały tydzień mnie wspierali. Podczas sprintu były za mną jakieś upadki, ale takie jest kolarstwo. Nie bardzo wiedziałem co się dzieję, ja też miałem problemy z łańcuchem, ale nie powstrzymało mnie to przed wygraną.
Co ciekawe niewiele brakowało, a Vichot w ogóle nie stanął by na starcie wyścigu Paryż - Nicea. Początkowo jego plany startowe zakładały, ze pojedzie Tirreno - Adriatico jako formę przygotowań do Milano - San Remo, jednak menedżer ekipy FDJ Marc Madiot zmienił decyzję i odesłał swojego podopiecznego do Francji. Jak widać było to bardzo trafne posunięcie, dzięki któremu cała grupa ma za sobą bardzo udaną imprezę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz