Juan Manuel Garate postanowił wyjść na drogę sądową, by dochodzić swoich praw z tytułu kontraktu, jaki wiąże go z ekipą Belkin Pro Cycling. Choć Hiszpan nie znalazł się ostatecznie w składzie holenderskiego zespołu, twierdzi, że przedłożona na jesieni umowa została zatwierdzona słownie i Belkin ma obowiązek wypłacać mu miesięczną pensję.
Sytuacja przedstawia się tak, że na jesieni holenderski team Belkin przedłużał kontrakty z wybranymi zawodnikami, którzy ścigać się mieli w jego barwach w sezonie 2014. Jednym z tych kolarzy miał być Juan Manuel Garate, któremu zaproponowano roczny kontrakt ze stawką niższą o 60% względem tej, jaką zarabiał w poprzednich sezonach. Mimo niskiej pensji Hiszpan zdecydował się przyjąć taką ofertę i umowa została zawarta... ale tylko słownie, bowiem nigdy nie doszło do złożenia podpisów na papierze.
Mimo to Garate, który w lutym ogłosił zakończenie kariery z powodu braku zespołu, uważa, że umowa z ekipą Belkin była wiążąca i w świetle holenderskiego prawa, które jest właściwie dla tej sprawy, zespół powinien wypłacać mu miesięczną pensję. Ponieważ nie udało mu się porozumieć z kierownictwem drużyny, postanowił dochodzić swoich spraw przed sądem i jeszcze dziś zamierza złożyć powództwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz