
Ekipa Sky poniosła duże straty podczas jazdy drużynowej na czas Tirreno - Adriatico, ale Richie Porte pozostaje dobrej myśli na ostatnie dwa etapy. Australijczyk przepowiada, że klasyfikacja generalna zmieni się po dzisiejszym etapie.
Podczas jazdy drużynowej na czas Sky straciło wiele cennych sekund do Omegi Pharma - QuickStep, a na piątkowym etapie Tirreno - Adriatico Richi Porte stracił kolejne 12 sekund do obecnego lidera Michała Kwiatkowskiego. Australijczyk jednak uważa, że sobotni etap wywróci klasyfikację generalną do góry nogami i ma jeszcze szanse się "odkuć".
Oglądałem film z trasy sobotniego etapu i myślę, że to on zadecyduje o końcowych miejscach. Niedzielny podjazd jest bardziej stromy, ale krótszy. Na dłuższym podjeździe można więcej stracić. Drugą stroną medalu jest przewaga, jaką można wyrobić na podjazdach. Dobrze by było odrobić trochę czasu, który straciliśmy na 1. etapie - powiedział Porte.
Richie Porte miał prowadzić swoją drużynę na Paryż - Nicea i bronić zwycięstwa sprzed roku. Z powodu problemów zdrowotnych Chrisa Frooma i zmian w składach startuje w Tirreno-Adriatico, który ma znacznie trudniejsze wzniesienia niż "wyścig w stronę słońca". Mimo to zawodnik Sky jest pewny swojej formy w górach. Tirreno - Adriatico to ważny sprawdzian dla niego i całej ekipy przed Giro d'Italia.
Mój trening w ostatnim czasie idzie w dobrą stronę. Byłem w Monako, gdzie trenowałem na długich podjazdach. Jestem bardzo zadowolony z początku sezonu. Sukces w wyścigu dwóch mórz uczyniłby go faworytem na Giro d'Italia. Porte jednak tłumaczy: Myślę, że nie trzeba wygrać Tirreno - Adriatico, aby udowodnić coś sobie. Byłbym szczęśliwy z wygranej w nim lub Volta a Catalonya.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz