Drugi etap Tirreno-Adriatico przyniósł chyba najbardziej niespodziewane rozstrzygnięcie. Kiedy wszyscy stawiali na walkę największych sprinterów na świecie, wszystkich pogodził Matteo Pelucchi (IAM) , który w pięknym stylu ograł Arnaud Demare'a (FDJ) i Andre Greipela (Lotto).
Drugi etap wyścigu dwóch mórz był idealnie skrojony dla najszybszych w peletonie. Końcówka była bowiem kompletnie płaska i szeroka. Zapowiadało to ciekawy finisz z grupy. W ucieczkę dnia zabrali się natomiast Marco Canola (Bardiani CSF), Alex Dowsett (Movistar Team), Daniel Teklehaimanot (MTN – Qhubeka), Davide Malacarne (Team Europcar) oraz David De La Cruz (Team NetApp-Endura). Było jednak pewne, że ucieczka nie dojedzie do mety.
Około 30 kilometrów przed kreską, na samotny odjazd z czołówki zdecydował się Dowsett. Przyznać należy, że utrzymywał się na czele bardzo dzielnie, jednak i on został w porę złapany.
Na kilka kilometrów przed metą doszło do dwóch kraks. W pierwszej z nich ucierpieli głównie zawodnicy z ogona peletonu, natomiast w drugiej wywrócił się jeden z faworytów, Marcel Kittel (Giant-Shimano), który swoją negatywną energię wyrzucił z siebie rzucając rowerem wartym około 50 tyś. zł.
Decydujący sprint przebiegał bardzo dynamicznie. W grupie zagubili się kolarze Omega-Pharma, przez co szansę na zwycięstwo stracił Mark Cavendish. Idealnie rozprowadzony został za to Arnaud Demare (FDJ), jednak to nie on okazał się najlepszy. Za jego plecami szaleli Peter Sagan (Cannondale) i Andre Greipel (Lotto), jednak z koła tego drugiego wyskoczył niespodziewanie Matteo Pelucchi (IAM), który ostatecznie okazał się najlepszy. Na drugim miejscu finiszował Demare, a na trzecim Greipel. Michał Kwiatkowski (Omega-Pharma) oraz Bartosz Huzarski (NetApp-Endura) dojechali do mety w peletonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz