Czwarty etap Paris-Nice był pierwszym sprawdzianem formy dla zawodników, którzy chcieli liczyć się w walce o czołową pozycję w klasyfikacji generalnej. Kilka premii górskich, które znalazły się na trasie, przyniosło upragnioną selekcję, która nieco przewróciła klasyfikację generalną.
Tradycyjnie na początku etapu do przodu ruszyła ucieczka, w którą zabrali się Jesus Herrada (Movistar Team), Valerio Agnoli (Astana), Laurent Didier (Trek Factory Racing) i harcujący także poprzedniego dnia Perrig Quemeneur (Europcar). Mimo zgodnej współpracy, skuteczny odjazd nie był możliwy, gdyż peleton trzymał ich na uwięzi. Na "pocieszenie" Valerio Agnoli zgarnął koszulkę najlepszego górala.
Ucieczkę dogoniono podnóża ostatniej wspinaczki pod Mont Brouilly (187 km, kat. 2; 3 km, śr. 8,4%, max. 25%). Nieco wcześniej pech dopadł Rafała Majkę (Tinkoff-Saxo), który miał defekt, przez co stracił kontakt z czołówką. Ostatni podjazd był areną pierwszej w tym roku ciekawej walki w wyścigu ku słońcu. Swoich sił próbowali m.in. Carlos Betancur (AG2R), czy Tom Jelte Slagter (Garmin). Akcja tego drugiego zakończyła się powodzeniem, bowiem razem z Gerraintem Thomasem (SKY). Walczył o etapowe zwycięstwo. Ostatecznie lepszy okazał się Holender, jednak to Walijczykowi przypadła żółta koszulka lidera. Jako trzeci na metę wpadł Wilco Kelderman (Belkin), który przyprowadził grupę pościgową. Nieco więcej stracił John Degenkolb (Giant-Shimano), który w klasyfikacji generalnej traci do Thomasa 3 sekundy.
Z Polaków najlepiej zaprezentował się Przemysław Niemiec (Lampre), który przyjechał w drugiej grupie. Nieco gorzej poradzili sobie Sylwester Szmyd (Movistar), który stracił 3'43'', a Rafał Majka postanowił odpuścić, co zaowocowało stratą w wysokości 4'15''. W generalce najwyżej jest Niemiec, który traci nieco ponad 1'30''.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz