Mark Canvendish nie miał dziś najmniejszych problemów z odniesieniem etapowego zwycięstwa na Tirreno-Adriatico. "Manxman" został znakomicie rozprowadzony w końcówce przez swoich teamowych kolegów z Omega Pharma-QuickStep i minął linię mety w Porto Sant'Elpidio ze sporą przewagą nad rywalami. Drugi finiszował jego kolega z ostatniej zmiany, Alessandro Petacchi, a trzeci był Peter Sagan (Cannondale). Liderem wyścigu pozostał Alberto Contador (Tinkoff-Saxo).
Przebieg wydarzeń na poniedziałkowym etapie wyścigu "od morza do morza" miał zdecydowanie spokojniejszy charakter od tego, czego świadkami byliśmy w miniony weekend. Tym razem profil nie stanowił większego wyzwania dla kolarzy - do pokonania było 189 kilometrów, a względnie płaska trasa wiodła z Bucchianico do Porto Sant'Elpidio.
Przez większość dnia na prowadzeniu utrzymywała się czteroosobwa ucieczka w składzie: Peter Kennaugh (Team Sky), Steve Morabito (BMC Racing Team), Jack Bauer (Garmin-Sharp) i Cesare Benedetti (Team NetApp-Endura). Kwartet wypracowałumiarkowaną przewagę, ale ponieważ tego dnia spodziewano się sprinterskiej rozgrywki w końcówce etapu, harcownicy przez dłuższy czas mieli raczej spokój.
Zgodnie z oczekiwaniami przewaga ucieczki zaczęła topnieć w miarę zbliżania się do mety. Jako pierwszy ze składu odpadł Benedetti, zaś w peletonie nieoczekiwanie zabrakło Marcela Kittela (Team Giant-Shimano), który na podjeździe pod niewielkie wzniesienie został za główną grupą i z pomocą swoich kolegów z ekipy musiał ją gonić. Bezskutecznie.
Na niespełna 10 kilometrów przed metą ucieczka została skasowana, a ton jazdy narzucali niezwykle zmotywowani kolarze belgijskiej ekipy Omega Pharma-QuickStep, tworząc idealny pociąg rozprowadzający Marka Cavendisha. Ostania zmiana należała do Alessando "Ale Jeta" Petacchiego, który podał Brytyjczykowi zwycięstwo na srebrnej tacy, a sam linię mety przekroczył jako drugi. Dość nieoczekiwanie na wysokie, 9. pozycji zafiniszował Bartosz Huzarski (Team NetApp-Endura), potwierdzając dobre przygotowanie do sezonu, mimo niedawnej choroby.
Nie doszło do zmian w czołówce klasyfikacji generalnej, a na jej szczycie utrzymał się bez trudu Alberto Contador (Tinkoff-Saxo).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz