Mimo uznania za imprezę docelową ardeńskich klasyków, dopiero teraz, od Tirreno-Adriatico swój sezon rozpoczął Daniel Martin. Utalentowany Irlandczyk liczy z pewnością na poprawienie ubiegłorocznych rezultatów, oraz obronę tytułu zdobytego podczas Liege-Bastogne-Liege. Mimo wszystko, jego głównym celem jest majowe Giro d'Italia.
Choć do ścigania w Ardenach pozostało niewiele ponad miesiąc, Dan Martin, bez zbędnego stresu, postanowił dopiero teraz rozpocząć sezon. Jest to pewnego rodzaju pokerowa zagrywka, gdyż żaden z rywali nie wie, w jakiej jest dyspozycji.
Nie znam w tej chwili swoich możliwości, obserwując tych którzy zaczęli się już ścigać jestem pod wrażeniem formy jaką prezentują. Jednak nie martwię się, mam inne cele niż Tirreno-Adriatico. Jestem tu aby pomóc Talansky’emu zająć jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie mam żadnych osobistych celów. Będę tylko obserwował jak zachowuje się mój organizm i czy forma odpowiednio rośnie. - powiedział sam Martin
Jego pierwszym mniejszym celem w sezonie będzie Volta a Catalunya, jednak prawdopodobnie nie będzie on w tak wysokiej formie jak w roku ubiegłym. Mimo wszystko, szczególnie liczy on na dobry występ w Giro d'Italia. Chociaż moja forma w Katalonii nie będzie tak wysoka jak w roku ubiegłym, to postaram się ugrać tam coś dla siebie. Volta a Catalunya to dla mnie ważny wyścig. Mieszkam w regionie i chciałbym pokazać się tam dobrej strony, ale jednocześnie muszę pamiętać, że plan startów jest podporządkowany pod majowe Giro.
Szczególnie ważne dla niego będą pierwsze etapy wyścigu dookoła Włoch, które prowadzić będą po terenach jego ojczystej wyspy. Ostatnio nawet odwiedził Dublin. Stojąc tam miałem gęsią skórkę. Pierwszy raz uświadomiłem sobie co tam będzie się działo w maju. Nie mogę się doczekać chwili gdy cały peleton ustawi się na starcie w Belfaście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz