sobota, 29 marca 2014

Na francuskiej Korsyce kolarze zainaugurowali dziś dwudniowe zmagania w Criterium International. W ramach sobotniej odsłony wyścigu rozegrano dwa etapy - pierwszy z nich zakończył się zwycięstwem Nacera Bouhanniego (FDJ.fr), zaś najlepszy podczas popołudniowej czasówki był Tom Dumoulin (Team Giant-Shimano), który objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.


Niespełna 90 kilometrów pokonać musieli zawodnicy, którzy w sobotnie przedpołudnie ustawili się na starcie Criterium International 2014. Trasa, której start i meta wyznaczone zostały w Porto Vecchio, była - mówiąc kolokwialnie – płaska, więc jasnym było, że o triumf powalczą sprinterzy.

Mimo wielu akcji zaczepnych, zgodnie z oczekiwaniami na 1. etapie o zwycięstwo i koszulkę lidera walczyli najszybsi kolarze w peletonie. W pojedynku na łokcie największym sprytem wykazał się reprezentant gospodarzy Nacer Bouhanni (FDJ.fr). Francuz za swoimi plecami pozostawił Nathana Haasa (Garmin-Sharp) oraz Marko Kumpa (Tinkoff-Saxo). Wysoko, bo na 22. miejscu, przedpołudniową rywalizację ukończył Rafał Majka (Tinkoff-Saxo).

Po porannej rywalizacji Criterium International zawodnicy mogli chwilę odpocząć, by popołudniu ponownie ustawić się na linii startu. W ramach drugiej części sobotnich zmagań na Korsyce rozegrana została jazda indywidualna na czas na dystansie 7000 metrów, które poprowadziły kolarzy po ulicach Porte Vecchio.

Na krótkim dystansie największe emocje wzbudził przejazd dwójki Tom Dumoulin (Giant–Shimano) - Rohan Dennis (Garmin-Sharp), których w klasyfikacji po pierwszym dniu rywalizacji dzielą tylko trzy sekundy. Na trzecim miejscu rywalizację ukończył Bob Jungels (Trek Factory Racing). Luksemburczyk w generalce do lidera traci osiem sekund. Znów z dobrej strony pokazał się Majka. Polak na 2. etapie wykręcił dziewiętnasty czas i takie miejsce zajmuje w klasyfikacji generalnej po pierwszym dniu rywalizacji w Criterium International 2014, co stawia go na znakomitej pozycji wyjściowej przed startem królewskiego etapu z metą na podjeździe pod Col de l’Ospedale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz